5 powodów, dzięki którym pokochałam Nepal

5 powodów, dzięki którym pokochałam Nepal

o14/06/2016

Uwaga, będą osobiste wyznania :)

Nigdy nie myślałam, że Nepal będzie dla mnie aż tak ważny. Nie sądziłam, że jeden kraj może aż tak wiele zmienić w moim życiu. W sposobie myślenia o świecie, w sposobie postrzegania tego co dookoła, w moim własnym działaniu.
Od młodych la,t jak pewnie większość z nas miałam wyobrażenie Himalajów i Nepalu dość oczywiste. Najwyższe góry świata, Everest zwany Czomolungmą, jego wysokość i informacja, że kraj ten znajduje się gdzieś pomiędzy Chinami a Indiami. Na tym kończyła się moja wiedza. Kilka dobrych lat później, po pierwszych książkach Anny Czerwińskiej, Reinholda Messnera i w końcu Piotrka Morawskiego zaczęłam trochę inaczej myśleć o Himalajach i Nepalu, zaczęłam kształtować sobie w głowie nowe wyobrażenie, dużo pełniejsze i na pewno bardziej ciekawe. W między czasie góry w ogóle stały się dla mnie dużo bliższe. Zobaczyłam kawałek świata i w końcu zapragnęłam zmierzyć się (tak wtedy o tym myślałam) z przygodą w najwyższych górach, wybrałam się na trekking w Himalajach.
Od tamtego momentu minęło kilka lat, pewnym zrządzeniem losu (tak o tym myślę), Nepal zagościł w moim życiu bardzo konkretnie. Kiedyś zapewne napiszę o tym więcej, teraz jednak przedstawię Wam moje 5 powodów, dzięki którym pokochałam Nepal.

 

1. Ludzie.
Oczywiście nie twierdzę, że w Nepalu są tylko dobrzy ludzie. Jakoś jednak mam poczucie, że w Nepalu ilość tych, którzy robią dużo dobrego i mało złego jest bardzo duża i, że statystycznie jest ich więcej niż w wielu innych krajach. Mnie przez te kilka lat nie spotkało żadne negatywne zdarzenie ze strony Nepalczyka, żadne złe słowo, doświadczyłam natomiast mnóstwo dobrego. Nepalczycy są osobami bardzo uczynnymi, serdecznymi, ciepłymi, uczciwymi i skromnymi. Są też bardzo honorowi i silni. Z pokorą radzą sobie z wyzwaniami losu, nie buntują się, łatwo znajdują siłę i co może mogłoby zaskakiwać, są szczęśliwi. Podróżnych traktują jak swoich gości i z wielką otwartością i zaangażowaniem dbają o to byś czuł się wśród nich dobrze. Znacie takie polskie powiedzenie „gość w domu bóg w domu”? W Nepalu można prawdziwie poczuć jego znaczenie. Większość Nepalczyków bardzo pielęgnuje relacje z rodziną i bliskimi, takie relacje prawie zawsze przepełnione są zaufaniem, hojnością wsparciem i jeśli trzeba, poświęceniem. Trudno szukać egoizmu w ich postawach.

fot. Dog Treiber

 

2. Góry.
To chyba oczywiste. Nie tylko najwyższe, ale dla mnie – najpiękniejsze. Wyobrażenie o Himalajach oczywiście miałam, realna konfrontacja jednak dopiero pozwoliła mi w pełni doświadczyć ich piękna. Część gór jest potężna, budzi grozę, czasem nawet strach. Swoim majestatem wzbudzają respekt, część jest święta. Do pewnej wysokości są osiągalne dla większości z nas. Są bardzo różne, od strzelistych po łagodne, ośnieżone, zmrożone, skute lodem, czarną skałą, a w końcu zielone, odsłonięte, zapraszające. Pierwszy widok ośmiotysięcznika z bliska (baza pod Annapurną), naprawdę odebrał mi dech w piersiach. Górski spacer, trekking, wspinaczka…możliwości jest mnóstwo, już szykuję się na kolejne spotkanie.

 

3. Współistnienie religii.
W Nepalu dominuje hinduizm, wbrew powszechnemu przekonaniu, buddystów jest znacznie mniej, stanowią około 10% mieszkańców Nepalu. Jest też trochę wyznawców religii plemiennych, trochę wyznawców islamu i garstka chrześcijan. Co od początku zwróciło moją uwagę i bardzo mi się podoba, to współistnienie wyznań. Już po wylądowaniu w stolicy, na ulicach Katmandu można zobaczyć jak religie się przenikają, jak miksuje się sacrum i profanum, jak wyznawcy wielu religii żyją razem w pełnej harmonii. Co więcej, wzajemnie celebrują swoje święta, absolutnie szanując siebie wzajemnie. Nie jest dziwne, że wyznawca hinduizmu bierze na przykład udział w hunduistycznym Diwali.

fot. Dog Treiber

 

4. Jedzenie.
I nie dlatego, że jest pyszne. Przede wszystkim dlatego, że jest świeże, zdrowe i organiczne. Oczywiście w trakcie górskiej przygody można skonsumować też wiele gotowych produktów, tych jednak nie polecam tak bardzo. Domowe momo, prawdziwy dhal bhat, chicken chilly, pyszny khir. Na deser roti wypiekane tradycyjnym sposobem, świeże i wyjątkowo pyszne mango lassi, juju dhau jogurt i prawdziwa masala tea…ah, śłinka cieknie ;)

 

5. Mąż.
Na końcu, ale nie na miejscu nr 5 ;) Bez Niego się nie da. O nim więcej może kiedyś, ale to dzięki niemu Nepal pokochałam jeszcze bardziej i z jego pomocą jestem przekonana poznam jeszcze lepiej.

 

To była moja 5-tka. Powodów, dzięki którym pokochałam Nepal jest oczywiście więcej, obiecałam jednak 5. Zapraszam Was do odkrycia Waszej 5-tki, jestem pewna, że tak jak ja nie będziecie mieli z tym problemu, zakochać się w Nepalu jest bowiem bardzo łatwo :)

Znajdź swoją
Własną
drogę

Newsletter

Należymy do:

  • w Katmandu
  • i
  • w Katmandu
  • i